Przewodnik turystyczny – Ustrzyki Dolne (Ciekawostki)

Wazeliniarstwo

 

W Naszych Połoninach z 10 września 2018 r. ukazał się artykuł pióra Wiesława Stebnickiego pt. „Restauracja i hotelik, którego nie ma”. Wynika z niego, że Bieszczadzkie Centrum Turystyki i Promocji celowo (złośliwie?) nie umieściło w nowo wydanym przewodniku o gminie Ustrzyki Dolne informacji na temat prowadzonej przez pana Stebnickiego restauracji „Bieszczadzka” oraz hoteliku. Nic bardziej błędnego.
W przewodniku turystycznym zawarliśmy dane o wszystkich podmiotach, które wcześniej zgłosiły w siedzibie BCTiP swoją działalność. Jest to równoznaczne z wpisaniem danego hotelu, pensjonatu, baru, restauracji etc. do naszej ewidencji. Na tej podstawie zamieszczamy informacje o tychże podmiotach w wydawanych przez BCTiP folderach, wydzierankach, przewodnikach i podobnych materiałach promocyjnych. Nie ma tu żadnej tajemnicy, złośliwości, czy też chęci pominięcia kogokolwiek funkcjonującego na lokalnym podwórku.

Zastanawiające jest to, że ten pan ani razu nie przybył do centrum, nie dał żadnego swojego materiału promocyjnego, nawet wizytówki, nie współpracował w ogóle z centrum, miał nas po prostu gdzieś. Często przechodził obok centrum, obojętnie go mijając, widocznie też dla niego jesteśmy niewidzialni..... Nie byłem więc przekonany, że chciałby w takim przewodniku zaistnieć.

Więc, w czym problem? Teraz przypomniał sobie w obliczu wyborów?

 

I cieszę się bardzo, że jestem lepszy od Dawida Copperfielda. Lepszej reklamy nie może być, a po przewodnik chętnie sięgną dalej inni, aby przekonać się o duchach i przyjść zobaczyć budynek widmo prowadzony przez „arcymistrza” Stebnickiego. Mała strata, a przewodnikowi nic się nie stanie. Przeżyjemy to.

 

A więc tak po kolei:

Co do wazeliniarstwa, to może lepiej, żeby ten pan nie wypowiadał się na ten temat na forum publicznym. Kiedyś, z zagorzałego przeciwnika Henryka Sułuji stał się ten pan zagorzałym jego zwolennikiem. Co się stało, synekury, czy też zaćma? Chyba to pierwsze. Wazeliniarstwo na potęgę. Pamiętamy to.

 

Pamiętam, kto wstawiał się za mną, a kto nie, kto coś w ogóle robił i zrobił, a kto nie. Marek Prorok był w porządku i mam szacunek do jego osoby, co do pana Stebnickiego natomiast miałem i mam wielkie obiekcje. Nie zauważyłem szczególnego zaangażowania tego pana po moim zwolnieniu w celu obrony mojej osoby. Gdzie mnie bronił? Czyżby nowy Kmicic nam się narodził w Ustrzykach? Nowa obrona Częstochowy, czy cuś? .A może czegoś nie wiem?

Szanuję też Andrzeja Kotowicza, który jest bardzo pozytywną osobą, tak jak Marek Prorok. Co do przyjazdów tego pana do Leska, to ile ich było? Zadam teraz pytanie panu Stebnickiemu - jakie miały znaczenie w stosunku do osoby, gdy się tylko wstępuje do kogoś i to dlatego, że Marek Prorok tego chciał. Ile tych wstąpień do mojego ówczesnego zakładu było w ciągu 8 lat mojego pobytu w Lesku? Niech mi ten pan to powie z dokładnym podaniem dat i godzin. I niech to udokumentuje. Ja pamiętam bardzo dużo, amnezji nie mam. W porównaniu z tym panem.

Niech szanowny gość nie przesadza, bo grubymi nićmi to jest szyte, i li tylko na pokaz.
W celu zapewne nabrania wyborców. Ale wyborcy nie są ciemni, dokonają odpowiedniego wyboru i najpierw sprawdzą gościa.

 

A czy wszystkim wiadomo, dlaczego Marek Prorok odszedł z Połonin? To jest dopiero ciekawe?

A czy wiadomo gdzie pracują najbliżsi z rodziny autora tego piśmidła? Czy Państwo wszyscy wiecie? Dlaczego taki pokorny z twarzyczką sługusa?

 

A od mojej rodziny wara......, panie Stebnicki!!!

 

Ma szanowny pan Stebnicki w pewnej kwestii rację. Zostałem skrzywdzony przez byłego burmistrza, ale nie znalazłem pracy w Lesku, tylko mi ją zaproponowano. A to jest duża i to bardzo duża różnica. W przypadku tego pana to by się nawet nie wydarzyło. Kto by tam go chciał?

I ja mogę popatrzeć w lustro, mam swoją godność i nie jestem sprzedawczykiem, a co najważniejsze kapusiem. Czy ten pan może też w nie popatrzeć? Co widzi? Bardzo w to wątpię, czy jest to normalna twarz.

 

Jak ten osobnik był radnym, to moje podatki szły na tego gościa. Nie zauważyłem szczególnej pracy i zaangażowania tego typa w Radzie Powiatu Bieszczadzkiego. Co ten pan zrobił dla Ustrzyk? Jakie ma dokonania? Szukam w pamięci tych dokonań na rzecz miasta i gminy Ustrzyki Dolne oraz powiatu bieszczadzkiego w przeciągu tylu lat bycia radnym przez tego gościa i nijak nie mogę znaleźć czegoś pozytywnego. Może ktoś mi pomoże? A tyle pieniędzy poszło na jego diety z moich i ludzkich podatków. Za siedzenie na sesjach i podnoszenie łapki do góry? Tyle kasy?

 

A przy okazji – jak to jest, że diety radnych miejskich i powiatowych publikowano wcześniej w tych Połoninach, a w tym roku nie. Czyżby niektórzy radni tak dużo zarobili, że trzeba to ukryć? Co na to powie ten pan? Ciekawe! A może ktoś zakazał temu panu pisać i w akcie wazeliniarstwa gość padł na łapki?

I tu właśnie w tym piśmidle widać ile zużywa się wazeliniarstwa?

Ile trzeba zużyć wazeliny, by wejść staroście w wiadome miejsce?”. A ile trzeba było zużyć wcześniej wazeliny, by wejść tamtemu burmistrzowi w wiadome miejsce.

 

Pan Stebnicki zapomina, że pisząc o kimś, trzeba pamiętać, że o nim też może ktoś dużo wiedzieć, coś sobie przypomnieć i napisać. Dużo napisać.

 

Kończąc, pan Stebnicki chce znowu zapewne dostać się do Rady Powiatu Bieszczadzkiego, aby za kasę i koryto służyć wiernie komukolwiek. Warto jednak zrobić to poprzez umiejętności, wiedzę, zaangażowanie społeczne a nie szczucie. A ludzie to widzą i wyborcy również. I tym smutnym akcentem dla gościa kończę mówiąc szanownemu panu Żegnam!!!

 

 

Top